Poznaj historię puchatego kotka Filemonka.


Kotek Filemonek urodził się mały, śliczny, cudny i puchaty. Wiedział, że jest wystarczająco dobry, że wszystko jest dla niego dostępne, że może dokonać wszystkiego, o czym tylko zamarzy. Był odważny, pewny siebie, nie bał się nowych wyzwań, był otwarty do innych ludzi i całego świata.


Pewnego dnia, kiedy Filemonek był jeszcze mały, śliczny i puchaty wysypał całe jedzenie ze swojej miski. Dostał wtedy od swojej Pani ogromną, starą miotłą po głowie. Było mu smutno i przykro i wtedy po raz pierwszy przyszedł mu do głowy pomysł, że może faktycznie to była jego wina. Doszedł do wniosku, żeby gdyby był odrobinę ostrożniejszy, to mógłby nie wysypać posiłku, a w konsekwencji uniknąć kary. Ta myśl tylko na chwilę pojawiła się w jego głowie.


Kilka tygodni później kotek Filemonek bawił się i szalał cały poranek, a gdy skończył, nie zastanawiając się długo, położył się na stole, w misce z owocami i zasnął pięknym snem. Obudziły go krzyki jego Pani, która zaczęła wściekle wymachiwać miotłą i po raz kolejny, z ogromną mocą uderzyła kotka Filemonka. Kotek znowu był smutny i było mu przykro. Znowu przyszła do niego ta myśl, że nie jest wystarczająco dobry. Miał wyrzuty sumienia, ponieważ mógł przecież przewidzieć, że Pani będzie zła, gdy zobaczy go leżącego w misce z owocami.


Filemonek rósł jak na drożdżach, ale przychodziło mu do głowy coraz mniej ciekawych pomysłów. Dostał po puchatej głowie już tyle razy, że nie miał już na nic ochoty. Większość dnia nie wychodził ze swojego posłania, małego pudełka, w którym było mu trochę ciasto, ale czuł się bezpieczny.
Kotek Filemonek już wiedział na pewno i czuł całym sobą, że nie jest wystarczająco dobry i że nie jest wart tego, co najlepsze.


Teraz kotek Filemonek, ma 30 kocich lat i w jego życiu niewiele się zmieniło. Ma prace, ale taką sobie. Czuje, że mógłby mieć lepszą. Ma znajomych, ale czuje, że nie ma między nimi nici porozumienia. Czuje się samotny, bezradny, bezsilny i nie ma pojęcia, dlaczego tkwi bez końca w miejscu, w którym jest.


Co się stało z kotkiem Filemonkiem, z jego potencjałem, z jego poczuciem własnej wartości, z jego życiem? Kto jest temu wszystkiemu winny?
Winna jest ta miotła, która w regularnych odstępach czasu uderzała w jego mały puchaty łebek.


Czy Kotek Filemonek mógł coś z tym zrobić?
Nie, zdecydowanie nie! Działał adekwatnie do wieku!
Obwiniał siebie, a nie swoją Panią. Na tyle pozwalała mu jego świadomość. Nie widział pełnego obrazu sytuacji. Nie mógł go wtedy widzieć, ale teraz może to zobaczyć, ponieważ zmieniła się jego świadomość, jest dorosły.
Gdy wróci myślami do tamtych scen, uderzeń starą miotłą zrozumie, że to nie była jego wina, że nic nie mógł zrobić lepiej ani inaczej, że to jego Pan miał problem z wyrażaniem swoich emocji. Tym samym odkryje, że absolutnie wszystko jest z nim w porządku. Jest wystarczająco dobry. Jest wart tego, co najlepsze. Nie musi nic w sobie zmieniać. Nie musi nic w sobie naprawiać. To niepodważalny fakt.

Czy historia kotka Filemonka mogła potoczyć się inaczej?
Tak! Oczywiście!
Na świecie jest wiele kotków, które doświadczyły podobnych trudności. Czasem dostawały po głowie innymi przedmiotami, a czasami słyszały coś, co raniło je bardziej, niż fizyczne uderzenia.


Czy każdy z nich zareagował identycznie i ich życie potoczyło się w taki sam sposób?
Nie!
Istnieje jeszcze jeden, choć na pewno nie jedyny, bardzo podobny scenariusz!


Gdy inny kotek, nazwijmy go Janusz, dostał od swojego Pana po głowie żelazną patelnią, raz, drugi, trzeci, pojawiły się w jego głowie myśli: „Ja mu pokaże” „Jeszcze o mnie usłyszy”. Te myśli z każdym, kolejnym uderzeniem stały się bardziej intensywne.


Kotek Janusz, jak i kotek Filemonek czuli się źle traktowani, oboje czuli pustkę, brak miłości, brak więzi. W środku czuli to samo, ale każdy z nich doszedł do innych wniosków.


Życie kotka Janusza potoczyło się wyśmienicie. Był najlepszy szkole, potem na studiach, potem otworzył swoją pierwszą, drugą i kolejną firmę. Został milionerem. Był uważany i poważany. Na zewnątrz wszystko wyglądało bardzo dobrze. Janusza kochał i cenił cały świat, poza nim.


W środku czuł się podobnie jak kotek Filemonek. Choć Janusz miał wszystko, co tylko można sobie wymarzyć, nic nie było w stanie uspokoić jego sumienia i dać trwałego ukojenia. Czuł pustkę w samym środku jego duszy. Nie czuł się wystarczająco dobry, a wszystko, co miał było niewystarczająco dobre i nie było tego wystarczająco dużo.
Wewnętrznej pustki nie da się uzupełnić przedmiotami, dobrami, bogactwem czy luksusem.


Czy Janusz może coś teraz z tym zrobić? Czy może odmienić swoją sytuację?
Tak! Podobnie jak kotek Filemonek, musi zrozumieć, że to, do jakich wniosków doszedł kiedyś, doprowadziło go do momentu, w którym jest teraz.


To, że nie czuł się kochany, doceniony, nie nawiązał z nikim bliskich relacji, nie było jego winą. To, że tego wszystkiego nie doświadczył, wcale nie oznacza, że na to wszystko nie zasługuje.


To wszystko było, jest i będzie dla niego dostępne.
Jest wystarczająco dobry, taki jaki jest.
Nikomu nie musi tego udowadniać ani o to zabiegać.


Któraś z historii może być o Tobie. Być może w którejś z nich odnajdujesz siebie. Jeśli tak jest, to wiedz, że wszystko jest z Tobą w porządku. Jesteś doskonały. Wszystko, czego potrzebujesz, masz w sobie.


Jeśli uważasz ten film za wartościowy i przydatny, polub go, podziel się z nim ze swoimi znajomymi lub zostaw tutaj swój komentarz. Dziękuję!